Aktywne życie z brzuszkiem

Posted by od-poczecia on 9 lutego 2007 in Bez kategorii |

Ciąża to nie choroba – powtarza wiele kobiet i… szybko idzie na zwolnienie. Innym praca i ruch dają poczucie spełnienia.

Ewa
Jest w 33. tygodniu ciąży. Czuje się świetnie i… świetnie wygląda.
Mówi, że najbardziej w ciąży zaskoczyła ją znajoma, która twierdzi, iż przyszła mama nie może nosić czarnych ciuchów. Ewę śmieszą takie zabobony.

Byłam przekonana, że będzie dużo gorzej, że zmienię się w jakiegoś małego wieloryba – opowiada Ewa. – A jest cudownie. Szczęśliwa, spełniona i aktywna to trzy określenia, które najbardziej do mnie teraz pasują. Od pierwszych dni ciąży czułam i czuję się tak dobrze (nie miałam żadnych dolegliwości), że nawet się zastanawiałam, czy test mówił prawdę.
Czekałam na tę ciążę kilka miesięcy. Wiktoria, moja ośmioletnia córeczka, znacznie dłużej o niej marzyła. W przedostatnim liście do Świętego Mikołaja narysowała właśnie dzidziusia. O mojej ciąży wie od dnia, gdy lekarz potwierdził, że rośnie we mnie maleństwo. Razem chodzimy na wszystkie badania USG. W wózku (kupiłam go już w czwartym miesiącu, choć poszłam tylko obejrzeć) jeżdżą lalki i sprawdzają, czy okaże się wygodny dla bobaska. Wiktoria obiecała mi nawet, że będzie kontrolowała, czy niania dobrze się opiekuje dzidziusiem.
Ja, im większy mam brzuch, tym bardziej jestem zaskoczona, jak normalna jest ciąża. Wcale nie musiałam z jej powodu z niczego rezygnować. Cały czas, jak od wielu lat, chodzę na zajęcia do klubu fitness. Ćwiczę oczywiście inaczej niż wcześniej, robię tylko to, co jest bezpieczne dla mnie i dziecka. Ale nadal cztery lub pięć razy w tygodniu ruszam się. I świetnie się z tym czuję. Przestały mnie nawet złościć komentarze innych pań lekko oburzonych i zdziwionych, że z takim brzuchem ciągle to robię. Mam za to nadzieję, że pokażę i udowodnię innym młodym mamom, iż w ciąży nadal można o siebie dbać, ćwiczyć. Niektóre dziewczyny z klubu przyznały mi się, że opowiadają o mnie swoim siostrom i koleżankom, by zmobilizować je do aktywości. Dla mnie to nic niezwykłego. Zawsze lubiłam ćwiczyć i tak jest też teraz.
Zresztą chyba tak naprawdę w ciąży mało się zmieniłam. Słoik ze śledziami, który mąż kupił kilka miesięcy temu, spodziewając się ciążowych zachcianek, nadal stoi nietknięty w lodówce. W mojej diecie jest tylko jedna nowość: zaczęłam jeść śniadania, na które wcześniej nie miałam ochoty i czasu.
Poza tym pracowałam zawodowo dość długo i intensywnie. Nie musiałam rezygnować z żadnych wyjazdów. Jedyne, co mnie zaskoczyło, to przedziwne sny, które pojawiły się wtedy, gdy byłam bardziej zestresowana lub mocno zapracowana.
Najwspanialszy moment ciąży? Trwa cały czas, od chwili, w której dowiedziałam się, że będę miała dzidziusia.

Aleksandra
Ma za sobą 34 tygodnie ciąży i żadnego dnia zwolnienia.
Pracuje, uczy się, podróżuje. Mówi, że skoro czuje się dobrze, chce nadal żyć na pełnych obrotach.

Przez rok staraliśmy się o dziecko i nic – wspomina Ola. – Martwiłam się, ale kiedy dostałam nową pracę, nie miałam czasu dużo o tym myśleć. I wtedy – jak sama mówiłam, w najmniej odpowiednim momencie – okazało się, że jestem w ciąży. Bałam się, że zostanie to źle odebrane w firmie. Szefowi powiedziałam dopiero w piątym miesiącu. Pogratulował mi i spytał, jak długo chcę pracować. Tak długo, jak długo się da – odpowiedziałam. Na razie, do ósmego miesiąca, nie wzięłam ani dnia zwolnienia. Zaraz po tamtej rozmowie mój brzuch zaczął na dobre rosnąć. Ale nie ogranicza to mojej aktywności. W pracy daję sobie radę. Ostatnio sporo się uczyłam, bo miałam do zdania międzynarodowy egzamin.
Nasz synek będzie miał na imię Staś. Mąż obiecał, że weźmie cztery tygodnie urlopu po jego narodzinach. Teraz stara się nawiązać kontakt z małym i dużo do niego mówi. Mam wrażenie, że mały go poznaje, bo kiedy słyszy głos taty, zaczyna się intensywniej ruszać. Nie mam pojęcia, jak to będzie po jego narodzinach. Na razie uczymy się przewijać i kąpać lalki w szkole rodzenia. Trochę mnie to śmieszy, a trochę przeraża. Potwornie boję się tego, czy dam sobie radę, kiedy mały będzie już na świecie i kiedy na przykład zostanę z nim sama w domu.
Boję się też porodu i przeróżnych komplikacji, o których naczytałam się w Internecie. Wiem, że to błąd, ale często tam zaglądam. Lubię czytać o tym, co czuły inne kobiety w ciąży, jak sobie radziły po urodzeniu.
Jestem szczęśliwa, że Staś rośnie. Ale zupełnie nie umiem sobie wyobrazić naszego życia. Wiem, że dla kogoś to może być śmieszne… Ale ja zawsze miałam analityczny umysł. Lubię wszystko zaplanować, przemyśleć, przygotować się. A tu się nie da. Wiem tylko, że mój świat totalnie się zmieni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Copyright © 2006-2017 od-poczecia.blogx.pl All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.8.1 theme from BuyNowShop.com.